Raashtram PBF
 

Share|

Kamienne Pustkowie

Raashtram
RaashtramDusza Świata Raashtram
Liczba postów : 1566
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Kamienne Pustkowie  19.03.15 19:06



Cóż jak sama nazwa mówi pustkowie pokryte praktycznie jedynie kamieniami i piaskami. Wokoło wszędzie same skalne wzniesienia i słupy, a nigdzie jakiegokolwiek śladu życia czy to zwierzęcego, czy roślinnego. Raczej łatwo stwierdzić, że to niezbyt przyjazne miejsce. Tutejsze szlaki nie wyglądają też na zbyt często używane, gdyż są ty tylko wąskie ścieżki zdatne do pieszych wędrówek. Niestety wozy, czy konie łatwo mogły by się uszkodzić na zewsząd wyłaniających się skałach.
~Magnus De Mertio
Anonymous
GośćGość
PisanieTemat: Re: Kamienne Pustkowie  27.04.15 21:44

[Około tygodnia przed wyprawą do Szarej Fortecy]

Jak na Uskrzydlonego, Castiel był zdecydowanie zbyt częstym bywalcem Helu. Nic dziwnego, skoro od tylu lat poszukiwał mordercy swojego brata, który należał do demonicznej rasy. Inna kwestia, że to jego własne śledztwo nie przynosiło oczekiwanych rezultatów. Canavan zamordował w swoim życiu zbyt wiele demonów, by pamiętać o wszystkich ofiarach. Żaden z nich nie udzielił mu jednak informacji, której tak bardzo potrzebował. Choć trzeba przyznać, że zaskakujący był przy tym fakt, że mimo wszelkich poczynań Cherubina, nikt w piekielnej krainie nie kojarzył go z twarzy i imienia. A przynajmniej tak mu się wydawało, skoro nie był jeszcze na celowniku mieszkańców krainy. Nie zyskał jeszcze złej sławy. Być może dlatego, że wszyscy ci, którzy mieli z nim do czynienia zginęli, nie wskazując sprawcy tajemniczych mordów.
Tego dnia Cass ponownie postanowił wybrać się na znienawidzone tereny. W Avalonie i tak nie działo się akurat nic wartego uwagi, a on nie zamierzał marnować czasu na przesiadywanie w dworze swego rodu, czy w karczmie, w której i tak ostatnio wychylił zbyt wiele szklanek whiskey. Podróżował portalami, dzięki czemu nie odczuł zmęczenia wyprawą. Pieszo przeszedł dopiero na kamienne pustkowie, chociaż nie potrafił wyjaśnić dlaczego wybrał to miejsce. Bardzo prawdopodobne, że przed kolejnymi poszukiwaniami chciał się wyciszyć. Dlatego przemierzał skaliste tereny spacerowym, powolnym krokiem, rozglądając się jednak co jakiś czas dookoła. Zdawał sobie w końcu sprawę z tego, że nie jest u siebie.
Anonymous
GośćGość
PisanieTemat: Re: Kamienne Pustkowie  27.04.15 23:07

Kiedy była tu ostatnio? To chyba był zeszły tydzień. Czy kiedykolwiek interesował ją upływający czas? Jedynym miernikiem były przesypujące się z wolna ziarenka piasku w klepsydrze, którą nosiła na szyi. Zostawiła Shadowa w domu. Nie należało go przemęczać po ostatnich kontuzjach. Ciało przyobleczone w ciemne stroje, niekrępujące ruchów pewnie przemierzało pustkowie. Cichy łopot czarnego płaszcza drażnił uszy, ale zakrywał lwi ogon oraz zatknięty za pas miecz, a czarne skrzydła idealnie wtapiały się w materiał okrycia. Czego szukała? Raczej kogo. Całkiem niedawno któryś z demonów zgłosił się do niej ze zleceniem. Castiel Canavan. Uskrzydlony, który miał swoje za piórkami. Osobiście dla Jasmine nie znaczył zbyt wiele. To nie jej interes, by się go pozbyć. Solidna zapłata za morderstwo była wystarczająco przekonywująca, by się tego podjąć. I fakt, że chodzi o Cheruba. Co jak co, ale tych stworzeń Piaskunka nienawidziła. Zdarzenie z młodości wywoływało falę gniewu za każdym razem, gdy do niego wracała. Nie szukała konkretnego winnego. Oskarżała całą rasę. I każdy miał zapłacić za jej krzywdy.
Nie dzieliła ich znaczna odległość, wystarczyło ją pokonać chociażby w locie. Wylądowała tuż przed twarzą Castiela, przyglądając mu się uważnie.
-Strącili Cię z nieba aniołku? Niebezpiecznie się tutaj zapuszczać... samemu. -wyprostowała się, ukazując się w całej okazałości. Była wyczulona na każdy ruch. Może ów facet powie jej, gdzie znajdzie tego, kogo szuka, zamiast błądzić po omacku. Ale wystarczył tylko jeden ruch. Tylko jeden, aby ostrze miecza zalśniło.
Anonymous
GośćGość
PisanieTemat: Re: Kamienne Pustkowie  27.04.15 23:19

Kiedy stąpał po skalnym podłożu, nie spodziewał się chyba, że spotka tutaj któregokolwiek z przedstawicieli demonicznej rasy. Najwyraźniej bezpodstawnie stwierdził, że większość osobników przebywa aktualnie w mieście i raczej nie ma ochoty zapuszczać się na bezludne tereny. Dlatego też jego czujność z czasem została uśpiona, a postać, która nagle, zupełnie znikąd, wyrosła przed twarzą Castiela wprawiła go w osłupienie. Cherubin długo milczał, przyglądając się dokładnie kobiecie. Na pierwszy rzut oka nie dostrzegł niczego interesującego, lecz kiedy przyjrzał się okolicom ramion i barków, zauważył czarne, błoniaste skrzydła, skrzętnie zlewające się z płaszczem o tej samej barwie.
- Piaskun... - mruknął bardziej do siebie, niżeli do swojej towarzyszki, mrużąc przy tym oczy. Czy to właśnie nie kogoś takiego szukał? Mimo wszystko, element zaskoczenia podziałał na jego niekorzyść, przez co nie do końca potrafił się zachować, nie mógł odnaleźć słów, które kłębiły się gdzieś we wnętrzu jego głowy.
Odwrócił wzrok, by po chwili ponownie wbić go w twarz nieznajomej. Wyglądała dość niewinnie, ale nie należało ufać temu wizerunkowi. W końcu była demonem, była z pewnością zupełnie taka sama jak reszta. Jak wszyscy ci, którzy walczyli u boku Bennetów. W bitwie, w której zginął Michael...
- Nie martwiłbym się o to. Chociaż przyznaję, że to pustkowie nie należy do najpiękniejszych miejsc, jakie odwiedziłem. - odpowiedział spokojnym, beznamiętnym tonem, nie tracąc kontaktu wzrokowego. Zupełnie tak, jakby próbował wyczytać coś z oczu kobiety, odgadnąć w jakim celu się tutaj znalazła. Nieważne, że równie dobrze mogła zawędrować tutaj, tak samo jak on, by tylko oczyścić swój umysł.
- Szukam kogoś. I gotów jestem zapłacić za informację. - dodał wreszcie już bardziej rzeczowo, nie zdradzając jednak na razie szczegółów. Początkowo zastanawiał się zresztą, czy najpierw powinien zaatakować, czy raczej zapytać. Wreszcie stwierdził, że spróbuje załatwić sprawę bez rękoczynów. Nie ukrywał jednak, że wątpi w pokojowe zwieńczenie sytuacji. Szczególnie ze względu na to, że najwidoczniej nie tylko on tutaj pałał nienawiścią do przeciwnej rasy...
Anonymous
GośćGość
PisanieTemat: Re: Kamienne Pustkowie  02.05.15 0:27

Naiwny jest ten, który wierzy w prawdziwą neutralności wszelkich istot, które to deklarują. Tylko Ci najmłodsi, wychowywani w tej idei mogą się uznawać za tolerancyjnych. Pokojowych. Każdy demon, który żył na tym świecie dość trochę mimo oficjalnego stanu rzeczy czuł gdzieś w głębi duszy uraz do Uskrzydlonych. To samo tyczyło się odwrotnej relacji. Mimo, że Cherubiny powinny szerzyć wszechobecną miłość i zgodność. Bujda. Pierwsi byli do walki o swoje. Czy jak twierdzili - do obrony. Zawsze się tylko bronili. Nigdy nie atakowali. Może i tak było, nie w gestii Jasmine było to rozstrzygać. Ona miała powód do niechęci i mściwości. Nie liczyła się z tym, czy jest to słuszne. Jednak nim chwyciła za broń, postawiła na logikę. Skoro miał gołębie skrzydełka, to może wiedział coś niecoś o tym całym Castielu. Zlecenie miało to do siebie, że im szybciej wykonane, tym lepiej płatne. Dlatego panna Vipera stała nieruchomo przed obliczem Cherubina i przyglądała mu się spod przymrużonych oczu.
-No cóż... mimo mojej demonicznej natury powinieneś być rad z tego, że mnie spotkałeś. Dzięki mnie to pustkowie jest atrakcyjniejsze. -przesunęła dłoń na biodro w nieco wyzywającej pozie. Przesunęła ją lekko do tyłu, ale niczego nie chwyciła. Opuściła dłoń i zgrabnie przesunęła się w bok, jakby chcąc okrążyć anioła. Czarny płaszcz zakrywał lwi ogon, który kocim zwyczajem obijał się o pośladki, jakby szykując się do ataku. Może tak było?
-Zapłacić... skąd ta pewność, cherubinku, że nie wolę Ci poderżnąć gardła i wykąpać się w Twojej krwi, zamiast udzielić Ci informacji za parę marnych monet? -zagadnęła, podnosząc wzrok na mężczyznę.
-Tak się składa... że też kogoś szukam. Informacja za informację, co Ty na to? -zapytała, stanąwszy w małym rozkroku. Skrzyżowała ręce pod biustem, eksponując go zdecydowanie.
Anonymous
GośćGość
PisanieTemat: Re: Kamienne Pustkowie  02.05.15 0:44

Być może nie wszyscy Uskrzydleni żywili szczerą nienawiść do Demonów, oficjalnie w końcu obie rasy były w dość neutralnych stosunkach. Mimo wszystko, wielu przedstawicieli Avalonu na pewno miało w pamięci dawne dzieje. Wielu nadal patrzyło nieprzychylnym okiem na stwory z Helu. Castiel pewnie nie podzielałby wcale ich losu, gdyby nie bitwa pomiędzy dwoma rodami Uskrzydlonych: Canavanów i Bennettów, podczas której ci drudzy paktowali z Demonami, by przejąć władzę nad miastem. Generalnie w końcu Cass raczej nie szufladkował istot według ich pochodzenia. Nie obchodziło go, czy ktoś jest skrzydlatym, tak jak on, czy może syreną lub tytanem. Tylko ród Benettów, który wyginął w boju, i sprzyjające im demoniczne potwory, napawały go żądzą zemsty.
- Niewątpliwie. - rzucił raczej ironicznie, kiedy nieznajoma wspomniała coś o tym, jakoby dodawała temu miejscu atrakcyjności. Należy przy tym napomknąć, że choć Castiel dostrzegał dokładnie każdy gest kobiety, jej wyzywające pozy, jakoś nie zwracał na nie szczególnej uwagi. Jak gdyby romanse zupełnie nie były w jego głowie, co właściwie było prawdą. Nie był homoseksualistą, ale po prostu nie potrafił skoncentrować się na takich widokach, kiedy jego myśli krążyły jedynie wokół śmierci, krwi, straty.
- Typowe. - dodał ponownie podobnym tonem, kręcąc przy tym głową ze zrezygnowaniem i wzdychając ciężko. Wykąpać się w jego krwi? Demony miały wyjątkowo beznadziejne poczucie humoru. Ale czego by nie powiedzieć o tej tutaj, jej propozycja wydawała się sprawiedliwa i godna rozpatrzenia. Oczywiście Cas brał pod uwagę możliwość, że zostanie wystawiony do wiatru, dlatego postanowił skorzystać z prawa pierwszeństwa, skoro to on zainicjował temat poszukiwań.
- Brzmi sensownie... Ty pierwsza. - przystał więc na kompromisowe rozwiązanie, wracając przy tym do najgorszych wspomnień ze swojego życia. Starał się przypomnieć sobie wszelkie szczegóły tyczące się mordercy, którego przez tyle lat nie mógł odnaleźć.
- Wysoki, około dwóch metrów. Nashor. Kruczo-czarne, długie włosy. Łucznik korzystający ze złotych strzał z wygrawerowanymi na lotkach inicjałami T.V. - wyjaśnił pokrótce, choć rysopis nie był tak dokładny, jaki można by było sobie wymarzyć. Problem tkwił w tym, że Canavan widział mordercę odwróconego. Bardzo prawdopodobne, że rozpoznałby go, gdyby kiedyś na niego trafił. Najpierw jednak należało dowiedzieć się, kim jest i gdzie należy go szukać.
- Przynajmniej swego czasu z takich korzystał. - dodał po chwili, zdając sobie sprawę z tego, że demon mógł zmienić swoje upodobania co do broni. Zaś stwierdzenie, że używał takich strzał dwadzieścia (!) lat temu brzmiałoby co najmniej irracjonalnie. Właściwie... czy ta cała osobista vendetta nie była w jakimś stopniu irracjonalna? Bardzo prawdopodobne, ale Castielowi trudno by było pewnie przetłumaczyć w obecnym stanie, że nadszedł czas na porzucenie urazy, zapomnienie o obietnicy, której realizacja z każdym dniem stawała się coraz bardziej nierealna, a która niszczyła Uskrzydlonego od środka.
Anonymous
GośćGość
PisanieTemat: Re: Kamienne Pustkowie  16.05.15 23:49

Prychnęła niczym rozjuszona kotka, że Uskrzydlony tak ją generalizuje w stosunku do innych demonic. Ale cóż. Nie należało wybrzydzać. Nie to było teraz ważne, a dorwanie Canavana. Jasmine uważnie obserwowała postawę i minę mężczyzny. Gdyby śnił - może odgadła by poniekąd jego myśli. Niestety był całkiem świadomy i na pewno nie przebywał w objęciach Morfeusza (no homo) . Jasmine zarzuciła włosy do tyłu, niecierpliwiąc się tymi półsłówkami i zwlekaniem. W końcu dobili targu.
-Cóż za gentleman. -zauważyła sarkastycznie, ale uznała, że warto skorzystać z pierwszeństwa.
-Szukam Castiela Canavana. Na pewno go znasz. -pierwsza rzuciła kości na stół. Niestety nie przykuła uwagi do tego, jak ma jej cel wyglądać, bo może gdyby tak było to od razu by poznała tego tutaj. Nikt nigdy nie troszczył się o jakieś wysublimowane opisy aparycji. Powiedziano jej, że każdy z Uskrzydlonych go zna. I wystarczy trochę się postarać by uzyskać odpowiedź. Stety czy niestety, ale te kreaturki nie potrafiły kłamać. No, bywały wyjątki.
Niby niezainteresowana słuchała wypowiedzi Cherubina. Przyglądała się właśnie ziemi pod butami, gdy dosłyszała inicjały. T.V.
Poderwała wzrok. Niezbyt gwałtownie. Powoli, z zainteresowaniem. No tak. Zaczynało tu być coraz więcej przypadków. Ręka sama powędrowała do pasa. Coś czuła, że jej broń będzie jej potrzebna praktycznie... zaraz.
Anonymous
GośćGość
PisanieTemat: Re: Kamienne Pustkowie  17.05.15 0:05

Dobijanie targu z demonami nigdy nie było dobrym pomysłem. Sam Castiel powinien akurat o tym wiedzieć. Mimo wszystko zdecydował się spróbować. Kto wie, czy nie był to kolejny przejaw desperacji, jaka towarzyszyła mu w poszukiwaniach mordercy jego brata. Pragnienie krwi sprawiało, że zapominał o innych aspektach. Stawał się snującym po świecie cieniem. Czy naprawdę tak wiele różniło go teraz od innych, żądnych krwi stworów? Mógł sobie tłumaczyć, że przyświecały mu inne cele - że musiał przypieczętować to, co rozpoczął, spełnić złożoną Michaelowi przysięgę. Ale czy jego brat rzeczywiście chciałby dla niego takiego życia? Wypełnienia misji, przez którą Canavan odrzucał wszystko to, co piękne, brnąć coraz głębiej w kierunku piekła?
Nic dziwnego, że Piaskunka nie zamierzała przystać na jego propozycję, na postawione przez niego warunki i sama rzuciła pytanie, zanim Cass usłyszał odpowiedź na swoje. W innych okolicznościach być może Uskrzydlony zastanawiałby się jeszcze nad tym, czy jej zaufać. Czy pomóc jej, oczekując, że dostanie to samo w zamian. Tym razem jednak mieszkanka Helu nie pozostawiła mu żadnych złudzeń - nie mógł dowiedzieć się od niej niczego. Ba, to, że poszukiwała właśnie jego wprawiło go w głębokie osłupienie. Czyżby pozostawił jednak za sobą jakieś ślady? Ktoś w tej krainie tak bardzo pragnął jego śmierci?
Zbadał przeszywającym spojrzeniem twarz swojej rozmówczyni, jakby zastanawiał się, czy aby na pewno dobije z nią targu. Po chwili zaś zaśmiał się cicho, kręcąc głową, udając niedowierzanie (choć akurat w tej kwestii nie musiał nawet zbyt wiele udawać).
- Canavan? Dobrze trafiłaś. Jest w Helu i myślę, że mogę Cię do niego zaprowadzić. - mruknął wreszcie tonem, w którym dało się słyszeć pewną nutę ni to obrzydzenia, ni to nienawiści. Cass brzmiał zupełnie tak, jakby sam chciał dorwać skurczysyna. Inna sprawa, że chodziło właśnie o niego.
- Ale: pamiętaj, informacja za informację. - dodał po chwili już bardziej stanowczym tonem, a uśmiech zniknął z jego twarzy. Wskazał gestem dłoni, by kobieta poszła za nim, choć nie miał w planach zbyt długiego spaceru. Chciał jedynie uśpić jej czujność, wzbudzić zaufanie, dowiedzieć się czegoś "o sobie samym", a następnie wykorzystać swoją pozycję i unicestwić wroga.
- Pozwolę sobie zapytać... czym sobie ten drań zasłużył na takie zaszczyty? - starał się wypowiedzieć te słowa jak najbardziej naturalnie, by nie zrzucić na siebie cienia podejrzeń.
Anonymous
GośćGość
PisanieTemat: Re: Kamienne Pustkowie  21.05.15 0:24

Gdyby wszystko miało iść jak po maśle to Jasmine byłaby wielce zdumiona. To byłoby za łatwe. Za proste. Nie było możliwości, aby Uskrzydlony ot tak powiedział jej prawdę i jeszcze zrobił to z ochotą. Donosić na swojego? Może mieli jakieś ekscesy między sobą, ale koniec końców nie mieli by tyle chamstwa w sobie, aby wplątywać w to demony. Siły zła. Czerwona lampka zapaliła się w umyśle Piaskunki i zaczęła migać ostrzegawczo.
Budzenie zaufania? To nie miało w ogóle miejsca w jej przypadku. Swoimi uległymi odpowiedziami wzbudził tylko podejrzenia.
-Czy Uprzejmość to Twoje drugie imię? -rzuciła rozbawiona. Śmiech jednak krył podejrzliwość i nieufność w jej oczach. Coraz bardziej kusiło ją, aby chwycić za miecz i zadać temu typkowi parę ciosów, które upuściły by mu troszkę krwi. I pozwoliły pozbyć się tej obłudy. Nie pomyślała, że może ów Aniołek ma Canavana za rodzinę. Lub przyjaciela.
To był lekki błąd.
-Wiesz... ma trochę nakichane w papierach u paru osób. A moim zadaniem jest go po prostu... sprzątnąć? -omiotła spojrzeniem mężczyznę. Była nieco bliżej niego.
-Nie bądź taki rozgorączkowany, bo jeszcze uznam, że jesteś na mnie napalony. Nie, żeby mi to nie schlebiało, ale nie lubię tak na widoku. -mrugnęła filuternie do niego, okrasząjąc to rozbawieniem.
-Ciekawe... chcesz mi powiedzieć... że jakimś cudem... AŻ dwóch uskrzydlonych błąka się po Helu? Spotkać jednego to już cud. A już dwóch to niemożliwość. A to oznacza...

Świst przeciął powietrze, a promienie Słońca odbiły się od lśniącej klingi. Czubek jej był wymierzony w pierś mężczyzny.
-...że Canavan stoi właśnie przede mną. Ostrzegano mnie, że tylko Ty masz na tyle odwagi, a zarazem szaleństwa w sobie by zapuszczać się aż tutaj. Pogratuluje uśpienia mojej czujności na parę minut. A ten, którego szukasz... nie dane będzie Ci go już znaleźć. Nie tutaj. -rzuciła, zanim zamachnęła się bronią w kierunku Canavana.
Anonymous
GośćGość
PisanieTemat: Re: Kamienne Pustkowie  21.05.15 1:37

/walka bez kostek; ustalona w inny sposób pomiędzy nami.

Było takie powiedzenie, jakoby ciekawość stanowiła pierwszy stopień do piekła. Trudno było się nie zgodzić z tym stwierdzeniem. Najwyraźniej w tym przypadku zgubiła ona Castiela. Uskrzydlony powinien od razu sięgnąć po sztylet, nie drążyć w ogóle tematu własnej osoby, nie wzbudzać podejrzeń. A jednak... list gończy, którego głównym bohaterem stał się on sam podjudził jego ego i w pewnym sensie dał mu nieco satysfakcji. W końcu demony naprawdę zaczęły się go obawiać, zrozumiały, kim jest, skoro obecna obok Piaskunka dostała rozkaz sprzątnięcia problemu. W każdym razie... podczas tego krótkiego spaceru Canavan nie był jeszcze świadom, że "sprzeda się" przedwcześnie. Choć musiał przyznać, że same pytania towarzyszki sprawiły, że czuł się nieco nieswojo; wprawiły go w zakłopotanie. Bliskość kobiety działała na niego w sposób, który trudno było mu opisać. Mimo tego zupełnie nie zrozumiał jej żartu, toteż nadal "uprzejmie" patrzył z poważną, grobową wręcz miną na jej twarz, nie do końca wiedząc, co powinien odpowiedzieć. Nie odezwał się zresztą ani słowem również przy okazji kolejnej wypowiedzi kobiety. O dziwo, dopiero wspomnienie o jego rozgorączkowaniu obudziło jego czujność. Przekręcił głowę w bok, przyglądając się Piaskunce tak, jakby dopiero co zobaczył ją po raz pierwszy, z pewnym wyrazem niedowierzania i niezrozumienia wymalowanym na twarzy.
- Słucham? - mruknął wreszcie, naprawdę chcąc dowiedzieć się, co mieszkanka Helu ma na myśli, choć po chwili sam zdał sobie sprawę z tego, o czym mówi. "Napalony" - wolne żarty. Mimo tego to słowo sprawiło, że poczuł nieznane sobie wcześniej wrzenie wewnątrz ciała. Nie mógł przy tym oderwać wzroku od stąpającej obok kobiety. Ocknął się z niemałym opóźnieniem, przypominając po co właściwie się tu znalazł, jak i o tym, że właśnie tej Piaskunce zlecono jego morderstwo.
- Wybacz. Nie mam czasu na romanse. - odpowiedział spokojnym tonem, całkiem poważnie i szczerze. W ogóle nie dostrzegł w głosie rozmówczyni ironii, najprawdopodobniej myśląc, że ta rzeczywiście pragnęła czegoś więcej. Trzeba było przyznać, że nie miał zbyt dużego doświadczenia z kobietami (o ile w ogóle o takim można było mówić) i niekiedy bywał w tych kwestiach strasznie naiwny i nierozgarnięty. Na tyle, że nawet zaczął się zastanawiać nad tym, czy jednak nie powinien rozważyć propozycji. Czuł się dziwnie, z jednej strony serce ciągnęło do przyjemności, których nie zdążył jeszcze poznać, z drugiej przebijała się świadomość i zdrowy rozsądek, przypominając mu o tym, że ma do czynienia z demonem. Wreszcie Cass wziął pod uwagę, że kobieta mogła rzucić na niego jakiś urok, uśpić jego czujność i zmysły.
Niezależnie jednak od tego, co uczyniła, jej działania okazały się niezwykle skuteczne. Canavan nagle dostrzegł czubek klingi wymierzony w jego pierś, który pojawił się tam niemal znikąd. Na szczęście Uskrzydlony zdołał się już na dobre wybudzić z letargu i wykorzystał chwilę, którą Piaskunka postanowiła spożytkować na swoje denne przemówienie. Mężczyzna sięgnął po sztylet i wymierzył cios. Nie zranił przeciwniczki. Wycelował tak, by mieszkanka Helu wypuściła miecz z rąk. Miecz, który teraz leżał kilka metrów od nich. Tym razem więc Castiel przyłożył końcówkę ostrza swego sztyletu do szyi demona.
- Wy, demony, zdecydowanie za dużo gadacie. - mruknął znudzonym głosem, wzdychając przy tym ciężko.
- Myślę, że w świetle obecnych okoliczności powinniśmy renegocjować warunki naszej umowy. Żadnego quid pro quo. Nie sądzisz? - rzucił po chwili, a prawy kącik jego ust uniósł się lekko ku górze. Zwykle przyjaźnie i spokojnie wyglądający Castiel teraz sprawiał wrażenie nad wyraz pewnego siebie, cwanego, może nawet na swój sposób opętanego - przez chęć zemsty na demonicznej rasie.

Raashtram
RaashtramDusza Świata Raashtram
Liczba postów : 1566
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Kamienne Pustkowie  30.09.15 9:52

Temat Pusty


Zgodnie z zasadami forum o "powrocie po wakacjach" temat pustoszeje i można w nim dalej pisać normalnie. Chyba, że osoby, które tu grały będą w nim pierwsze i postanowią dokończyć pisanie.

Po więcej informacji zapraszam do tematu: "Wracamy po Wakacjach" Smile


Mistrz Gry
Mistrz GryKonto Mistrzów Gry
Liczba postów : 718
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Kamienne Pustkowie  21.02.19 0:09



Kora La Muerte
Kora La MuerteWidmo
Liczba postów : 68
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Kamienne Pustkowie  25.02.19 21:31

Wpierw szła hiena. Potem widać było połyskującą łopatę, a następnie człapiącą, niską osóbkę, która ów łopatą szutała po ziemi. Zwracała na siebie uwagę zapewne przez to, że miała ptasią maskę i była dość mocno ubrana, jak na tę pogodę. Mimo, iż było ciemno, to i tak gorąco, a ona niestrudzenie lazła przed siebie ubrana tak, by nie było widać ani kawałka jej ciała.
Postanowiła podejść do spróchniałej kody i porozglądać się wokół niej czy nie znajdzie śladów jakiejś ciekawej flory... albo fauny - robaczki też spoko.


- Czerwone z czerwonym, żółte z żółtym i białe z białym. - I zielone z zielonym Babciu?
- Co? - No... zielone... - A co w ciele tego biedaka robi sałata?! - Przepraszam... jadłam śniadanie...

Mistrz Gry
Mistrz GryKonto Mistrzów Gry
Liczba postów : 718
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Kamienne Pustkowie  25.02.19 23:33


Spruchniała kłoda nie wyglądała wcale ciekawie i raczej nic oprócz swej spruchniałej egzystencji nie mogła zagwarantować, ale za to tuż za nią skrywały się jakieś małe ostatki flory. Kwieciołki miały żółto-fioletowy kolor i owłosione liście.
Kora La Muerte
Kora La MuerteWidmo
Liczba postów : 68
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Kamienne Pustkowie  28.02.19 14:07

Nie przejmując się zbytnio pniakiem, ani jego spruchniałym jestwstwem, Kora miast iść na około przegramoliła się przez pniak - bo tak było wygodniej i zabawniej, nawet gdyby miała się poślizgnąć, albo gdyby się pod nią rozpadł.
Ważne było, że znalazła roślinkę. Prawdziwą, żyjącą roślinkę.
- Ciekawe, co my tu mamy, co nie Hamlet? - Hiena zachichotała z ekscytacją.
Kora nie była alfą i omegą roślinek, ale postanowiła wpierw dokładniej zbadać roślinkę, mając nadzieję, że jej znajomość roślin i natury do czegoś się przyda... jak nie to zwali na Babcię, że ją mało nauczyła.


- Czerwone z czerwonym, żółte z żółtym i białe z białym. - I zielone z zielonym Babciu?
- Co? - No... zielone... - A co w ciele tego biedaka robi sałata?! - Przepraszam... jadłam śniadanie...

Mistrz Gry
Mistrz GryKonto Mistrzów Gry
Liczba postów : 718
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Kamienne Pustkowie  28.02.19 20:39


Alfą i omegą nie trzeba było być, żeby zobaczyć, że kwiatek miał pięć płatków. Ich symetria z kolei... hm, wyglądały trochę jak lejkowate dzwonki, jeśli miało to jakikolwiek sens i choć same płatki wyglądały nawet ładnie, to były przyćmiewane dużymi liśćmi.


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia 28.02.19 20:48, w całości zmieniany 2 razy
Raashtram
RaashtramDusza Świata Raashtram
Liczba postów : 1566
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Kamienne Pustkowie  28.02.19 20:39

The member 'Mistrz Gry' has done the following action : Rzut Kostką


'Mini-Powodzenie k6' :
Kora La Muerte
Kora La MuerteWidmo
Liczba postów : 68
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Kamienne Pustkowie  02.03.19 16:59

Popatrzyła jeszcze chwilkę na roślinę zanim odwróciła się do hieny.
- Hamlet! Zobaaacz! To chyba czarny lulek! - Obwieściła wesoło.
Naturalnie spojrzała jeszcze raz na roślinę by się upewnić, czy się nie pomyliła i czy nie znajdzie na to jakichś dowodów.
Jeśli nie to zakasa rękawy - tylko w przenośni - i weźmie się za zebranie roślinki, ostrożnie i zwracając uwagę na to by nie uszkodzić ziółka.
Hiena łaziła i niewzruszona odkryciem Kory, niuchała wszystko inne, byle nie ziółka. Kamień, patyk, odchody... mmm same przydatne rzeczy.


- Czerwone z czerwonym, żółte z żółtym i białe z białym. - I zielone z zielonym Babciu?
- Co? - No... zielone... - A co w ciele tego biedaka robi sałata?! - Przepraszam... jadłam śniadanie...

Mistrz Gry
Mistrz GryKonto Mistrzów Gry
Liczba postów : 718
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Kamienne Pustkowie  02.03.19 18:06


Kora, choć zielarzem nie była, idealnie udało jej się rozpoznać Lulka Czarnego. Ostrożnie zrywając roślinkę, zdobyła ostatnie sztuki kwiatka. Nie było go tam jednak dużo, w końcu rosły na pustkowiu.

Zebrano: Lulek Czarny x2

Uzyskano:
3 monety

Koniec wtyki
Kora La Muerte
Kora La MuerteWidmo
Liczba postów : 68
Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Kamienne Pustkowie  04.03.19 20:16

Odciągnięcie Hamleta od niuchania za padliną nie było najłatwiejsze, ale w końcu sie Korze udało.
- Babunia uwielbiała lulka, ale nie wiem czy nam się przyda. Może to sprzedamy w mieście, co? - Spojrzała wpierw na Hamleta, a potem z drugiej strony w pustą przestrzeń.
Poprawiła walizkę w kształcie trumny, a także łopatę i ruszyła wesołym, dziarskim krokiem przed siebie z Hamletem brykającym od kupska do trupska.

z/t


- Czerwone z czerwonym, żółte z żółtym i białe z białym. - I zielone z zielonym Babciu?
- Co? - No... zielone... - A co w ciele tego biedaka robi sałata?! - Przepraszam... jadłam śniadanie...

Sponsored content
PisanieTemat: Re: Kamienne Pustkowie  

Kamienne Pustkowie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Raashtram PBF :: Sfera Hel :: Ogniste Stepy-