Raashtram PBF
IndeksIndeks  PortalPortal  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Karczma w Górach

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość

~Dusza Świata Raashtram~

avatar

Liczba postów : 767


PisanieTemat: Karczma w Górach   19.03.15 19:09

First topic message reminder :




I oto oczom wędrowców ukazuje się długo wyczekiwany przystanek. To tutaj najlepiej spędzić noc w górach Asgardu. W drewnianym budynku umeblowanym nieco prosto i staroświecko, aczkolwiek przytulnie, można zjeść najlepszą dziczyznę w Perlistych Graniach, ogrzać się przy kominku i wysłuchać ballady śpiewanej przez córkę karczmarza.
Wieczorami to miejsce wypełnia się po brzegi podróżnikami pragnącymi chwili odpoczynku, tylko po to by rankiem znowu opustoszeć. Trakt czeka, trzeba ruszać w drogę, aby do zmierzchu zdążyć dotrzeć do kolejnego punktu podróży.
~Mairead Morgan
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość

~Tytan~

avatar

Liczba postów : 72


PisanieTemat: Re: Karczma w Górach   10.04.15 0:37

Faktycznie stroje Utgardczyków - czyli skąpe odzienie lub skóry i futra - budziły pewne kontrowersje wśród innych ras i były nieco niezrozumiałe. Ale przynajmniej było wiadomo, że ma się do czynienia z Utgarczykiem, prawda?
Galdiel ściągnął płaszcz i przewiesił przez krzesło. Skłonił się lekko w podzięce kobiecie, a następnie zasiadł przy stole. Właśnie sięgał po swój kubek z herbatą, gdy ta życzyła mu smacznego.
Zrobił lekko skonsternowaną minę, ale po chwili uśmiechnął się. Był to lekki cień uśmiechu, no ale był. Skinął głową ponownie w podzięce. Poprawił apaszkę, którą miał wokół szyi zarzuconą, a następnie zaczął w ciszy konsumpcję sałatki.
Co jakiś czas rozglądał się po karczmie, ale po chwili wracał wzrokiem do swej strawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Władca Rasy~

avatar

Liczba postów : 147


PisanieTemat: Re: Karczma w Górach   10.04.15 1:32

Biedny Jason, był ubrany w długie, skórzane spodnie (które na dokładkę dość ciasno się opinały) i koszulkę na 3/4 rękawa, której nie dało się rozpiąć. Również zaczynało mu nieco doskwierać gorąco i nie mógł nic z tym zrobić.
- Chyba nie przywykli jeszcze, że już nie ma zimy i nie trzeba robić z karczmy pieca. - mruknął, popijając nieco więcej piwa. Na szczęście było nadal trochę chłodne.
Uśmiechnąłby się czy coś, ale tylko pokiwał głową, bo to też był problem i nie było w tym nic śmiesznego. Na całe szczęście, pomimo paru prób, nie spotkał go dotąd żaden z przykrych wypadków tego typu. Skończyło się na strachu, pogrożeniu i udawaniu generalnie groźniejszego, niż jest w rzeczywistości.
Jednakowoż westchnął przesadnie cierpiętniczo.
- Taka twarz to jednocześnie dar i przekleństwo... - rzekł dramatycznie, przykładając grzbiet dłoni do czoła niczym mdlejąca panna.
Przyglądał się przez chwilę, jak jego rozmówca dostał tejże krótkiej zwiechy, popijając ponownie z kufla. Gdy już się odwiesił i zadał pytanie, Jay wzruszył ramionami.
- Tego samego, co wszędzie. Wiedzy. - odparł. Niestety, Jason nie posiada czegoś takiego jak internet i całą swoją wiedzę musi zdobywać z książek, a że te raczej nie są wydawane ogólnoświatowo, to po takie musi się wybierać. Tu dostanie nowy, uaktualniony podręcznik do anatomii, tam zielnik regionalnych ziół (a i przy okazji zakupi ich komplet), a jeszcze gdzie indziej po drodze może wymienić doświadczenia z kolegami po fachu. Jason nie był z tych, co to siedzą przemądrzali za biurkiem i stale prawią to samo, czego kiedyś się nauczyli. Cały czas stara się zdobywać nową wiedzę.
- W takim razie mam nadzieję, że ten wieczór uda ci się zamienić w udany. - mruknął, uśmiechając się, po czym dopił piwo. Przez jego myśli przebiegło zastanowienie, czy chce dolewkę, czy nie. Trudny wybór.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

~Gość~

avatar



PisanieTemat: Re: Karczma w Górach   10.04.15 17:01

Bardziej stawiał, że chciano uczynić z karczmy otchłanie pieklenie, gdzie wyłącznie demony mogły się czuć jak w domu. Ignorując wypowiedź o piecach, oswobadzał klatkę piersiową z ucisku materiału. Palce poszły w ruch, odpinając małe, perliste guziki co najmniej na wysokość torsu.. Wachlował się dłonią, oszukując skórę na szyi prowizorycznie chłodnym powietrzem.
- Zapewniam cię - Gondolin to wspaniałe miejsce do zdobywania wiedzy - przechylił duży łyk ze szkła, zapominając o rozgrzewających właściwościach. Zaklął pod nosem, wykrzywiając usta. - Swoją edukację wspominam nadto dobrze. Szukaj konkretów - znajdziesz wszystko. Chętnie zdradzę ci miejsca, gdzie mógłbyś udać się w pierwszej kolejność, jeżeli poszukujesz wyłącznie danej dziedziny. - Nie, wcale nie próbował dyskretnie przeprowadzać wywiadu na temat jego osoby. Absolutnie nigdy nie posuwał się do takich technik.
- Faolán Calae - wyciągnął ku niemu rękę. Ostatnimi czasy rzadko podawał swoje prawdziwe personalia, ograniczając niebezpieczeństwa do minimum. Ale ten pan był (przynajmniej sprawiał nieomylne wrażenie!) osoby o szczerych intencjach i braku złych zamiarów.
Na ty przeszli już dawno, więc przestał łudzić się na zyskanie plusa w rubryczce dobrze wychowany. Zawsze istniała szansa zaimponowania na innej płaszczyźnie. Zresztą, to kto inny dosiadał się do obcego człowieka.
-Dlaczego dopiero miałbym go zamieniać w udany? Może jest w porządku - spojrzał mu prosto w pionowe źrenice, starając wyobrazić sobie postać na znajomych ternach, przechodzącą obojętnie obok jego dawnego domu. Na myśl przyszło mu jedno zdanie, niewypowiadane przez zdrowych na umyśle, kiedy nie chciało się ich ucieczki z głośnym krzykiem
Przy okazji mógłbyś jeszcze sprawdzić czy kwiatki na grobie maki nie zwiędły.
Powrót do góry Go down

~Władca Rasy~

avatar

Liczba postów : 115


PisanieTemat: Re: Karczma w Górach   11.04.15 1:04

Uważnie przyglądała się mężczyźnie. Nie odezwał się do niej, nawet kiedy to ona podjęła rozmowę. Naprawdę zaczęło ją to irytować. Nie kazała mu znosić jej towarzystwa. Sam się do niej przysiadł, a teraz nie mógł wydusić z siebie nawet słowa. Po nieudanej próbie nawiązania kontaktu, przez chwilę również milczała, jednak coś w środku nie pozwalało jej tak ignorować chłopaka. - Odezwiesz w końcu czy mowy ci odjęło? - zapytała o ton głośniej niż miała zamiar. Nie wiedziała zbytnio dlaczego tak na niego naskoczyła. Możliwe, że więcej się już nie spotkają, ale po co robić z siebie osobę bez krzty opanowania? Zresztą gdyby go zignorowała, po zakończonym posiłku/trunku rozeszliby się swoimi drogami i na pewno nawet zapomnieli o swoim istnieniu.
Dopiero po zdjęciu kurtki, temperatura w pomieszczeniu nie była uciążliwa, ale w sam raz. Kufel z rumem niebezpiecznie szybko stawał się pusty. Jednak nawet jeśli zamówi drugą porcję, nie doprowadzi się do przesadnego stanu. El lubiła czasami wlać w siebie nieco alkoholu, ale mało kiedy doprowadzała się w ten sposób do nieprzytomności. Traktowała go jako przyjemność. Piła bardziej dla lekkiego rozluźnienia niż pijackiej, niepamiętnej zabawy. Znała umiar jak i swoje granice. Chociaż gdyby uznała jakąś okazję za godną, z pewnością nie odmówiłaby żadnego toastu.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Tytan~

avatar

Liczba postów : 72


PisanieTemat: Re: Karczma w Górach   11.04.15 1:20

Jadł spokojnie i popijał naparem z ziółek, zwanym herbatą, gdy nagle kobieta, do której się dosiadł uniosła głos. Galdiel aż się lekko rozejrzał, bo głos El mógł zwrócić uwagę zbyt wielu oczu w tej karczmie.
Następnie spojrzał znów na nią i uśmiechnął się lekko łagodnie i przepraszająco. Przysunął dłoń do bandaży na szyi, po czym pociągnął odchylając je. Oczom syreny ukazały się okropne, boleśnie wyglądające blizny. Mocno zarośnięte, ale nadal wyraźnie widoczne na takim kolorze skóry.
Potem puścił bandaż poprawiając go wokół szyi i dłonią dotknął swoich ust, potem lekko położył ją na szyi i w końcu pokręcił głową przecząco. Dawał w ten sposób znak, że on nie może mówić.. po prostu nie może... raczej blizny wszystko wyjaśniają. Z podciętymi strunami głosowymi za wiele się nie powie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Władca Rasy~

avatar

Liczba postów : 147


PisanieTemat: Re: Karczma w Górach   11.04.15 3:27

Ostatecznie całkowicie dał spokój wisiorkowi na swojej szyi, coby całkowicie nie zetrzeć umieszczonego w nim kryształu.
- W moim przypadku akurat prawie każde miejsce jest dobre do przyswajania wiedzy. Ale racja, Gondolin jest dość sympatycznym miastem i sporo z niego wyniosłem kiedy tam ostatnio byłem. - rzekł, dając tym samym do zrozumienia, że to nie jest jego pierwsza wizyta w tym mieście. Druga co prawda, ale miał nadzieję, że nie ostatnia.
- Jestem medykiem, więc staram się być w miarę na bieżąco z wszelakimi metodami leczenia, lekami i chorobami, a jak się całe życie siedzi w jednym miejscu, to można nawet nigdy się nie dowiedzieć, że kilkaset mil dalej choroby niby śmiertelne leczy się w bardzo szybki i prosty sposób. - kręcił i kręcił i tłumaczył, wyjaśniając czemu zamiast służyć w swoim gabinecie pomocą, szwęda się po świecie za garstką książek.
- Jason River. - odpowiedział, potrząsając jego dłonią.
Mogłoby być o wiele milej... - rzucił sam do siebie w myślach, jednak zatrzymał to dla siebie, szukając w międzyczasie jakiejś innej odpowiedzi.
- Racja, jest dość miło. Czyli jednak niedobór pań ci już aż tak nie doskwiera? - spytał, jednocześnie podejmując męską decyzję i zamawiając sobie kolejny kufel piwa.


Ostatnio zmieniony przez Jason River dnia 11.04.15 16:52, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

~Gość~

avatar



PisanieTemat: Re: Karczma w Górach   11.04.15 15:36

Przez dotychczasowe życie zabierał wiedzę o innych rasach, która przy bezpośrednim kontakcie okazywała się raczej nikła. Sam nie był w stanie wychwycić tym jakiegoś sensowego ciągu przyczynowo skutkowego, gdyż od niepamiętnych czasów zwyczajna ciekawość brała górę. Właśnie przez takie pogawędki wielokrotnie przekonywał się do różnic między słowami zapisanym a prawdą, chodzącą na dwóch nogach.
Przyglądał się tatuażom, nie wyobrażając sobie ogromnego bólu podczas ich wykonywania. Momentalnie przypomniał sobie również, czemu dokładnie służyły. Z dłoni uformował pieść i przywarł nią do ciała. Jasne, że nie zmniejszył w ten sposób wykrywalności nieznanego sobie kryształu, ale próba zachowania tej pamiątki wyłącznie dla siebie winkla z nabytej, nieufnej natury.
- Aż dziwnym zdaje się być nasze pierwsze spotkanie w tym miejscu - westchnął, pochylając się nad winem w kuflu. Jeszcze nie nadszedł czas na ostateczne starcie.
- Wy medycy tacy jesteście - fascynujący, inspirujący, wzbudzający szacunek? - Ciągle dążycie do samodoskonalenia się, poszukujecie - wykrzywił usta w delikatnym uśmiechu. - Jeżeli szukać jakiś podstaw, niezmieniających się odkąd tylko lat - próbuj w moim domu. Nikt o zdrowych zmysłach nie wyrzucał ksiąg. Podaj nazwisko, kilka słów na temat wyświadczenia mi przysługi, zabrania rzeczy. Potem udaj się… - kontynuował wywód, opowiadając o najpewniej wciąż żyjących uzdrowicielach, uczonych oraz dokładnie opisywał trasę, wygląd ulic sprzed kilku lat.
Pociągnął resztę już letniego napoju, wstając ze stołka. Podniósł plecak razem z leżącą na nim peleryną.
- Chyba to moment, w którym potrzebuję się przewietrzyć. Szczególnie przed atakiem kolejnej fali gorąca… Niemniej, zapraszam! - wypowiedział, odwracając się w stronę wyjścia.
Powrót do góry Go down

~Władca Rasy~

avatar

Liczba postów : 147


PisanieTemat: Re: Karczma w Górach   11.04.15 18:09

Owszem, pierwsze kilka tatuaży kosztowało go sporo bólu, ponieważ był zupełnie nieprzyzwyczajony do wielokrotnego dźgania igłą w tym samym miejscu i w bardzo krótkich odstępach czasowych. Potem już te drobne ukłucia nie robiły na nim wrażenia, odczuwał je raczej jako drapanie i tylko przy tych częściach ciała, które są wyjątkowo wrażliwe na ból, krzywił się i potrzebował momentami przerw. Jednak te tatuaże były konieczne i nie było mowy o nierobieniu ich.
Wzruszył ramionami.
- Na szali leży ludzkie życie, więc im więcej się wie, tym lepiej. - odparł, bo to było dla niego najzwyczajniej oczywiste.
Słuchał go z uwagą i choć bez dwóch zdań dałby sobie radę sam, to jednak każda rada i wskazówka była cenna. W końcu Faolan spędził w tej miejscowości dużo więcej czasu, niż Jason. Na pewno wie lepiej, czego gdzie i jak szukać.
Zerknął na zbierającego się mężczyznę, niepewny, co oznaczał zwrot 'przewietrzyć się' - czy chodziło o to, że chciał wyjść na moment przed karczmę, czy też o to, że całkiem opuszczał to miejsce. I czy był to wygodny wykręt mający uwolnić go od być może męczącego towarzystwa Jasona, czy też faktycznie jedynym powodem było gorąco. Jednak stwierdził, że why not, też mu było dość gorąco, więc pociągnął jeszcze dwa łyki z kufla i zebrał swoją znoszoną, skórzaną kurtkę. Najwyżej zostanie sam przed karczmą.
-Też bym się przeszedł. - powiedział, wstając. Kto wie, czy udałoby mu się znaleźć kogokolwiek innego do rozmowy gdyby tu został.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

~Gość~

avatar



PisanieTemat: Re: Karczma w Górach   11.04.15 22:43

Kilka ciekawskich spojrzeń zahaczyło o wysokiego blondyna, podczas gdy ten opuszczał przybytek lekko roznegliżowany z małymi wypiekami na polikach. Ciężki plecak, ściągał koszulę w lewą, stronę odkłaniając więcej aniżeli chciałby pokazać szerokiej publiczności. Nie żeby się wstydził - takt przemawiał ponad wszystkim. Powietrze młodej nocy miło drażniło twarz.
- Od zawsze chciałeś być lekarzem? - wypalił, nieco powracając do tematu znad stolika. Rozejrzał się dookoła, znajdowali się pośrodku niczego - świetnie. Zupełnie nie znał dobrych miejsc na spacery o tej porze. Nie pytając o opinię Jasona, obrał drogę zza budynek. Dobra mina do złej gry.
Cisza i namiastka błogiego spokoju - idealne miejsce na krótką przerwę od męczącego upału wymieszanego z gwarem wszystkich ras wędrujących po jałowych ziemiach.
Oparł się całą powierzchnią pleców, unosząc głowę ku górze. Drewno nie przyniosło boskiego chłodu, ale delikatne podmuchy wiatru drażniące skórę szyi, jabłko Adama czy kawałek klatki piersiowe koiły rozżarzone receptory. Mrużąc oczy, pokusił się o pozbycie się kolejnych dwóch guzików jakby w męskim towarzystwie pewne zasady nie obowiązywały. Bo pytanie „nie będzie ci przeszkadzać moja golizna, prawda?” byłoby bardziej nieeleganckie niż samo, puszczając wodzę dzikiej fantazji, zdjęcie koszuli.
- Całkiem ładne niebo - wyszeptał wyłącznie do własnej wiadomości, jakby myśli nie stanowiły wystarczającej płaszczyzny dla umysłu.
Dlaczego nie mógł odpuścić sobie grzejnego wina tamtego wieczoru? Trunku, który na Perlistych Graniach robiło się z widocznie mocniejszego wina niż w pozostałych miejscach… choć za niesamowicie szybko zmieniającą się wiadomość powinien był dziękować kilku godzinom snu.
Powrót do góry Go down

~Władca Rasy~

avatar

Liczba postów : 147


PisanieTemat: Re: Karczma w Górach   12.04.15 0:45

Drepcząc za blondynem w stronę wyjścia rzucił ostatnie ciekawskie spojrzenie krzykliwej miłośniczce rumu i ładnemu panu bez koszulki. Miło by było potem do nich wrócić i ich poznać.
-Miałem kilkanaście lat, kiedy stwierdziłem, że nim zostanę. - odparł, zamykając za nimi drzwi. Nieco chłodne wiosenne powietrze chłodziło delikatnie jego twarz, przynosząc ulgę po upale panującym wewnątrz.
Jason nie narzekał, że Faolan obrał trasę za niego, było mu to dość obojętne. I tak wszędzie dookoła było tak samo. Jego uwadze nie umknęły kolejne dwa rozpięte guziki koszuli towarzysza. Pozwolił sobie zerknąć, ale nie natarczywie, coby nie być niegrzecznym. Wsunął dłonie w kieszenie, przechadzając się powoli w tę i z powrotem, rozglądając się dookoła. Górski krajobraz był całkiem przyjazny dla oka. Na słowa mężczyzny zerknął w górę.
- Rzeczywiście. Jesteśmy z dala od miasta, więc nic dziwnego. Przepiękne... - mruknął, przyglądając się długiemu, jasnemu pasowi Drogi Mlecznej przecinającemu niebo. W mieście nie można go zaobserwować, ponieważ światło zmniejsza widoczność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość

~Gość~

avatar



PisanieTemat: Re: Karczma w Górach   12.04.15 2:27

Post usnął mi się w wordzie, kiedy prawie go kończyłem. Dzięki, wszechświecie.

Alkohol obierał sobie zaskakująco dogodną trasę, aby zamieszać w zmęczonym umyśle. Torował drogę idealnie przez wszystkie żyły i tętnice, docierając do najdalszych zakątków organizmu. Sprawiał, iż rzeczy zupełnie niedostrzegalne przed kilkoma godzinami, stawały się centrum wszechświata.
- Szybkie i odważne decyzje! Mistyczni tak mają? - uniósł brew szczerze zaciekawiony. Żadne zwyczajne dziecko nie mogło sensownie wybrać między zawodem, pirata w zabawnym kapeluszu, księżniczki w szklanych pantofelkach, jedwabnych sukniach a superbohaterem ocalającym świat przed wlewającym się do niego złem. Czyżby oni bywali do tego jakoś specjalnie przygotowywani?
Nie wypowiedział rozważań tak cicho jakby sobie tego życzył. Może dobrze - słowa Rivera przypomniały mu o pewnym pięknym aspekcie egzystencji. Miejsca takie na te w ciszy pozwalały zapomnieć o świecie przed i za. Pomagały przy odnawiającym oczyszczeniu, poświeceniu się rozważaniom na temat wyborów, przyszłości… czy zezwalały tkwić w rozkosznym uścisku chłodnej nocy.
Rozpoczął intensywne poszukiwania czegoś w czarnym plecaku,  żeby po niedługiej chwili wyciągnąć z niego dwa przedmioty ledwo widoczne w blasku gwiazd.
- Palisz? Jeśli nie - czas zacząć. Doskonale wiesz jak bardzo lecznicze są zioła. Jeśli tak - zapewniam udany towar z pewnej ręki od świetnego zielarza jakim jest Faolán. Taka okazja może się nie powtórzyć po raz drugi - zaśmiał się pod nosem, siadając na chłodnej ziemi. Podbródkiem wskazał miejsce obok siebie.
Goście pierwsi - podał mu zapaloną fajkę.


Ostatnio zmieniony przez Faolán Calae dnia 12.04.15 11:21, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

~Władca Rasy~

avatar

Liczba postów : 147


PisanieTemat: Re: Karczma w Górach   12.04.15 3:08

(oj, to ból, współczuję :c)

Wzruszył ramionami.
- Nie mam pojęcia, nie znam ich zbyt wielu... Mój tata jest rdzennym, wychowałem się w Metropolis, więc o swojej własnej rasie wiem więcej z teorii niż z praktyki. - rzekł, nie odrywając wzroku od gwiazd.
Tak naprawdę jedynym dobrze znanym mu czaropisem jest jego matka. A ta raczej nie miała od dziecka planów na całą życiową karierę, a nawet jeśli miała, to dziecko-niespodzianka w postaci Jasona gdy dziewczyna była jeszcze nastolatką skutecznie zniweczyło jej wszelakie ambicje i marzenia.
Oderwał wzrok od nocnego nieba dopiero, gdy usłyszał pytanie blondyna. Spojrzał na dwa przedmioty trzymane w jego dłoni, uniósł nieco brwi zerkając ponownie na mężczyznę. Po chwili jednak się uśmiechnął szeroko.
- Udanego towaru nie odmówię. - mruknął, przyjmując od niego rzeczoną fajkę. Owszem, popalał od czasu do czasu różne rzeczy, przy czym robił to w miarę rozsądku i wystrzegając się tych 'magicznych' ziółek, które są mocno szkodliwe, bo jednak jako lekarz powinien dbać o swoje zdrowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Władca Rasy~

avatar

Liczba postów : 115


PisanieTemat: Re: Karczma w Górach   13.04.15 23:58

Kiedy pociągnął za bandaże na szyi, jej oczom ukazały się okropne blizny. Nieważne z jakiej przyczyny tam były – wyglądały strasznie i żadna istota nie zasługiwała na posiadanie takowych. Bolało niemal od samego patrzenia. Natychmiast pożałowała swoich słów i zrobiło jej się głupio. Popatrzyła się na niego ze szczerym współczuciem w oczach i rozdziawiła lekko buzię, nie wiedząc co powiedzieć. Naprawdę ją zatkało. Nie odzywał się do niej nie z powodu braku kultury, a choroby. Nawet najmniej wygadana osoba na tym świecie raczej nie byłaby w stanie w pełni zaakceptować takiego losu. Potrzeba niezmiernie dużej siły, żeby poradzić sobie i nie popaść w inne. Na przykład do depresji to już może się okazać niedaleka droga. El coś o tym wiedziała. W końcu przez wiele lat zajmowała się schorowaną matką i łatwo nie było.
- Ja.. Przepraszam.. - wydusiła z siebie w końcu, wciąż nie umiejąc się postawić na miejscu chłopaka - Nie wiedziałam - dodała po krótkim czasie, nie będąc pewną, czy miało to też jakiekolwiek znaczenie. Żałowała jedynie, że ciężko będzie, by jej towarzysz zmienił szybko temat, czego sama w tamtym momencie nie była w stanie zrobić. Rzuciła mu przepraszające spojrzenie. Jak ma w ogóle do niego mówić? Czy da radę jakoś z nią rozmawiać? A przede wszystkim.. Jak do tego doszło i kto mu to zrobił? Miała ochotę wypytać go o to wszystko, jednak nie była pewna czy też zechce do tego wracać oraz czy w ogóle da radę jej to w jakiś sposób opowiedzieć. Poza tym nie znał jej. Sama nigdy by nie zwierzała się osobie, którą zobaczyła pierwszy raz w życiu na oczy. Zwłaszcza po takich ciepłych słowach, jakie z siebie wyrzuciła. Nie sympatyzowała z przemocą, ale uważała, że osoba odpowiedzialna za taką krzywdę powinna doznać podobnej. Oko za oko, ząb za ząb. Sprawiedliwość ma rację bytu. W zamyśleniu upiła nieco swojego trunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Tytan~

avatar

Liczba postów : 72


PisanieTemat: Re: Karczma w Górach   15.04.15 18:39

Tradycyjne zachowanie osób, które dowiadują się o jego ułomności, która bynajmniej nie była chorobą, bo choroba, a podcięcie strun głosowych to dwie różne sprawy akurat.
Uniósł rękę uspokajająco i dotknął w tym samym stylu ramienia kobiety, nachylając się nad stołem. Potem zabrał dłoń i siadł znów, cały czas z łagodnym uśmiechem.
Pokiwał przecząco głową na boki jakby chciał dodać, że doprawdy nic się nie stało, machając ręką od niechcenia.
Wziął spory łyk naparu i widząc sto tysięcy emocji i myśli przelewających się przez twarz kobiety, westchnął bezgłośnie i machnął palcem kółko jakby chciał ją zachęcić do mówienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Władca Rasy~

avatar

Liczba postów : 115


PisanieTemat: Re: Karczma w Górach   17.04.15 17:27

Zdziwił ją gest chłopaka, ale jednocześnie uspokoił. Wiedziała na pewno, że nie wziął do siebie jej wcześniejszych słów. Pewnie nawet nie ona pierwsza rzuciła podobne, niemniej jednak nie czuła się z tym dobrze. No bo zresztą nie było powodu do dumy. Gdyby czasem myślała zanim coś powie, pewnie nie znalazłaby się w takiej niekomfortowej dla siebie sytuacji.
Na szczęście, nieznajomy najwidoczniej przywykł już do podobnych sytuacji i nie żywił do niej żadnej urazy. Zlitował się nad nią i nawet gestem nakazał mówić śmiało. Ale jak? Nie wyobrażała sobie jak będą w stanie poprowadzić razem rozmowę. Prawdopodobnie było to trudniejsze dla niej, niż dla niego. Wcześniejszy tłum pytań się ulotnił i nagle w jej głowie zapanowała pustka. Nawet nie wiedziała jakie słowa byłyby odpowiednie. Zamiast śmiało podjąć rozmowę, do czego zresztą sam ją zachęcał, rozmyślała jak się wysłowić, żeby był w stanie jej odpowiedzieć.
- Jestem Eleanor – powiedziała w końcu, zaraz po upiciu łyka swojego rumu -A… A ty?- zapytała niepewnie. Chwilę potem pożałowała, bo w końcu o ile chłopak nie miał wizytówki, to raczej nie będzie mu łatwo odpowiedzieć na pytanie. No ale może się uda, w końcu już raz pokazał jej, że sobie radzi z komunikowaniem się bez słów. Jakby nie patrzeć nie miała styczności z ludźmi mającymi podobne upośledzenia, dlatego nie wiedziała do czego byli zdolni. Znajomość z tytanem może się więc okazać całkiem interesująca. No i pouczająca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Tytan~

avatar

Liczba postów : 72


PisanieTemat: Re: Karczma w Górach   18.04.15 14:31

Widząc, że dziewczyna znów się zakłopotała, on tylko się uśmiechnął przyjaźnie. Chwycił łańcuszek na szyi, który okazał się mieć na sobie nieśmiertelniki, na których było napisane "Galdiel Caecitas". Pokazał je Eleanor by przeczytała, jak się nazywa, a następnie znów przewiesił na szyi i schował do tyłu by zimny metal nie muskał jego torsu, chociaż byłoby to miłe uczucie.
Będzie chyba musiał wyjść na śnieg i się schłodzić tak mu było gorąco.
Wstał na moment i skłonił się na znak, że miło mu ją poznać. Potem usiadł i nadal z przyjaznym uśmiechem upił kilka łyków swego naparu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Władca Rasy~

avatar

Liczba postów : 115


PisanieTemat: Re: Karczma w Górach   19.04.15 22:50

Rzeczywiście zrobiło się gorąco. I wcale nie chodzi tutaj o ich relacje. Pomieszczenie największe nie było, a bo i czego się spodziewać po karczmie na odludziu. Choć z drugiej strony były w niej zaskakujące tłumy jak na taką lokację, dlatego robiło się niezmiernie duszno. Wzięła ze stolika menu w postaci zgiętej kartki i zaczęła się nią lekko wachlować.
Kiedy chłopak pokazał jej naszyjnik, przytrzymała go delikatnie, żeby dokładnie zobaczyć wygrawerowany napis. Galdiel Caecitas. A więc tak się nazywał. Była zaskoczona jak banalny pomysł okazał się niezwykle skuteczny, a nawet poniekąd imponujący. Uśmiechnęła się do niego, a on zaraz wstał i się jej ukłonił, po czym z powrotem usiadł. Przekaz był jasny. Zaskoczyło ją, że wcale nie potrzeba słów, żeby się z kimś dogadać. Doszło do niej, że nie musiała się krępować z zadawaniem pytań.
Dokończyła resztkę trunku w swoim kuflu, nie przestając chłodzić się tekturą. - Strasznie tu gorąco. Nie miałbyś ochoty się przejść? – zapytała zaskoczona tym nagłym pytaniem. Wprawdzie Galdiel niesamowicie ją intrygował. Przede wszystkim jego odmienność, którą lubiła w innych istotach. Miała ochotę zgłębić to, co mu w duszy siedziało. Tak o, po prostu. Jeżeli jej odmówi, to zawsze może odejść z godnością i więcej nie wracać choćby wspomnieniami do jego osoby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

~Tytan~

avatar

Liczba postów : 72


PisanieTemat: Re: Karczma w Górach   20.04.15 13:23

Propozycja kobiety wydała mu się niezwykle kusząca. Zjadł już i wypił to, co miał, a tutejszy klimat zaczynał mu dotkliwie doskwierać. Dlatego też pokiwał energicznie głową na 'tak' i uśmiechnął ciepło.
Wstał i poszedł zapłacić przy ladzie za swoją strawę. Sakiewka była dość wątła i lekko pustawa, ale dał rade.
Następnie odwrócił się i poszedł do drzwi, przytrzymując je, aby Eleanor mogła przez nie przejść na dwór.
Przyjemny chłód gór musnął jego skórę i Galdiel poczuł nagłą ulgę.
Zastanawiał się czy dziewczynie też faktycznie było za ciepło? W końcu nie wyglądała na zimoluba takiego jak on. Chociaż.. Korzenie w Utgardzie mogły to sprawić.

//zt
TUTAJ ciąg dalszy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

~~




PisanieTemat: Re: Karczma w Górach   

Powrót do góry Go down
 

Karczma w Górach

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Raashtram PBF :: 
Asgard
 :: Perliste Granie
-



USEROWETECHNICZNE FABULARNEMECHANICZNE

Specjalna Wymiana



STRONY PARTNERSKIE


Eden



BFF Fora i Grupy




Fundacja dla Zwierząt Animalia

Forum (c) praca różnych autorów, w tym: Althei, Ethilinn, Gloriena, Anzhela itd.
Zainspirowały nas Legendy Raashtram
Pictures on this phorum do NOT belong to us and we do not own any rights to them.
Prosimy nie kopiować prac z tego forum. Także kodów!
Kod ogłoszeń jest oryginalnie z VPV,pracowali przy nim Drzuma i kilka innych osób z czarta.